Plusy i minusy używania sztucznej inteligencji przy tworzeniu tekstów.
Sztuczna inteligencja w życiu tłumacza może być błogosławieństwem, jeśli tłumacz jest odpowiednio przygotowany. W zasadzie nie jest już on tłumaczem, staje się menedżerem instrumentu, a taki instrument potrafi nieomal wszystko, jeżeli uzyskamy wiedzę, co on faktycznie potrafi. Sama z siebie sztuczna inteligencja nic nie wie, nic nie umie. To człowiek, który wie, co z nią zrobić, staje się wszechpotężny.
Przy tłumaczeniu sztuczna inteligencja automatyzuje proces. Żmudne kiedyś tłumaczenie, trwające godziny, dni, a nawet tygodnie, teraz zajmuje kilka sekund, ale czy można je pozostawić w stanie, w jakim prezentuje takie tłumaczenie sztuczna inteligencja? Człowiek, jego wiedza i doświadczenie, pozostają niezbędnymi panami losu tłumaczenia. Post-editing, odczytywanie i cieniowanie niuansów, dostosowanie do realiów języka żywego, to wszystko należy do tłumacza.
Przy stosowaniu, dajmy na to, sztucznej inteligencji przy tworzeniu tekstów po polsku trzeba bardzo uważać. Programiści wbili w sztuczne mózgi reguły obcej gramatyki, co zwykle widać w stosowanej interpunkcji. Trzeba także sprawdzać, czy sztuczny autor nie kłamie, bo dość często się to zdarza. Fake nie zawsze jest oszustwem zamierzonym, jako że może wynikać z braku rozpoznania niuansów w sztucznej inteligencji.

